Argumenty za czy przeciw mediacji

W Elbląskim Centrum Mediacji i Aktywizacji Społecznej prowadzi się postępowania mediacyjne na wniosek osób zainteresowanych rozstrzygnięciem sporu bez potrzeby składania pozwu do sądu tzw. mediacja na wniosek lub w wyniku postanowienia sądu kierującego strony do mediacji.

W pierwszy i drugim przypadku czas trwania postępowania mediacyjnego nie przekracza 30 dni. Spór istniejący pomiędzy stronami jest rozpatrywany przez same strony w obecności mediatora i kończy się ugodą, którą strony wzajemnie respektują lub przekazują do sądu o jej zatwierdzenie. Jednym słowem strony z zaistniałego konfliktu wychodzą, „wygrany” – „wygrany”.

A jak wygląda sprawa kiedy tę samą sprawę rozstrzyga sąd? Rozprawa kończy się wyrokiem z którego jedna strona jest zadowolona a druga uważa, że została niesłusznie ukarana. O zakończeniu sporu zdecydował sędzia. Czas rozstrzygania sądowego jest kilkumiesięczny do tego bardzo kosztowny. Jednym słowem trony z zaistniałego konfliktu wychodzą „wygrany” – „przegrany”.

W czym tkwi siła mediacji dla stron konfliktu?

Strony przystępują do mediacji. Odbywa się po kilka spotkań na których szereg różnych spraw jest poruszanych, wyjaśnianych, omawianych przez strony. Jednak mediacja nie kończy się zawarciem ugody i wraca do sądu. A co w sądzie? Na pierwszej rozprawie sędzia kieruje strony do zawarcia ugody, która jest zawierana bez chwili zastanowienia. Wniosek. Sąd to instytucja prawna sprawiedliwa (tak rozumie się sprawiedliwość) a mediacja to jakiś twór nie zawsze wiarygodny. Jednak efekt porozumienia dzięki mediacji został osiągnięty.

Po drugie. Szereg osób pokrzywdzonych musi zdawać sobie sprawę jaką dysponuje
siłą przekonania, siłą moralną w stosunku do sprawcy czynu karalnego. Siła ta tkwi w tym, że pokrzywdzony może w trakcie mediacji powiedzieć sprawcy prosto w oczy o swoim bólu, strachu, niewdzięczności z jego strony, wyrządzonej mu krzywdzie moralnej, psychicznej itp.

A jak to odbiera sprawca przestępstwa? Jest zmuszony wysłuchać uwag pokrzywdzonego. Jest zmuszony zastanowić się nad swoim postępkiem. Musi przyjąć do wiadomości, że wyrządził drugiej stronie krzywdę itp. I najważniejsze musi przeprosić pokrzywdzonego za swój niecny czyn. Efekt tak rozpatrzonej sprawy jest taki, że strony prowadząc rozmowę w obecności mediatora kończą spór ugodą. Sprawca ma zakodowane w świadomości, ze już tej osoby nie będzie napastował, mścił się i jest mu wstyd. Pokrzywdzony śpi spokojnie i nie obawia się ze strony sprawcy jakiegoś odwetu.

Jak kończy się sprawa rozpatrywana w sądzie?

Sprawca zwolniony jest z odpowiedzialności moralnej, nie musi się tłumaczyć ze swego postępowania, nie musi spojrzeć w oczy pokrzywdzonemu. Jednym słowem. Za niego myśli sędzia, adwokat, pokrzywdzony. Po wyroku w środowisku z zasady staje się bohaterem, czuje swoje bohaterstwo – uczestniczył w rozprawie sądowej. W jego umyśle pozostaje chęć zemsty na pokrzywdzonym, po co kierował sprawę do sądu.

A pokrzywdzony?

Była rozprawa. Sędzia rozstrzygnął jego krzywdę zgodnie z prawem. Sprawca ukarany, a pokrzywdzony w świadomości ma wielkie obawy o zemstę z jego strony. Niejednokrotnie nie ma satysfakcji z wymiaru kary jaki wymierzył sąd. Sprawa kończy się „wygrany” – „przegrany”. A Faktycznie przegrane są obie strony.

Dlatego warto się zastanowić nad możliwością rozpatrzenia sporu w postępowaniu mediacyjnym, w którym liczą się zadośćuczynienie, przeproszenie, przebaczenie, wspólne rozwiązanie problemu, a przede wszystkim uczucia ludzi i ich emocje.

A dlaczego niejednokrotnie strony nie chcą zawrzeć ugody, porozumienia.

Pokutuje w społeczeństwie teza. Ząb za ząb. Niech poniesie karę jaką wymierzy mu sąd. Ja z tego powodu jestem usatysfakcjonowany. Na jak długo?

Nie rozumieją, że sprawca po skierowaniu sprawy do sądu czuje się zwolniony z odpowiedzialności. Za niego myśli już policjant prowadzący dochodzenie, pan sędzia ma serce albo go nie ma, da karę (jestem bohaterem). W poprawczaku czy w więzieniu za mnie myślą wychowawcy, klawisze. Rodzina – czy się mnie wstydzi – z jakiej racji ma się wstydzić, ja jestem niewinny, winne jest prawo, państwo, policja itp.

A najważniejsza sprawa z rozważanego problemu to jeszcze na niskim poziomie
naszego społeczeństwa sprawa przeproszenia, wybaczenia. W mentalności wielu ludzi to pojęcie jest jeszcze obce.

Wyjątkowo osoby z pozytywnym nastawieniem do rozwiązywania konfliktów
i zdający sobie sprawę, że dalsze kłótnie nie przyniosą spokoju, że będą dalej potęgować się nieporozumienia.

W sprawach karnych są osoby zdające sobie sprawę, że sprawca po przeproszeniu nie będzie ich napastował, oni nie będą się go bali, sprawca zrozumie swój naganny postępek
i z pewnością nie będzie naruszał prawa.

Stały mediator ECMiAS Edward Tomczyk

Brak możliwości komentowania